Co rozumiem przez określenie "czystość rasy"

Co rozumiem przez określenie "czystość rasy", do którego często nawiązuję? Jaki jest mój punkt widzenia na typ i linie, które reprezentują sprowadzone przeze mnie psy?

W hodowli staram się zachować typ, bo wieżę, że będzie to mój znak rozpoznawczy wśród hodowców. Dlatego też z posiadanego przeze mnie materiału genetycznego wybieram tylko to, co w moim odczuciu jest wartościowe, resztę odrzucam.

Trudno mówić o czystości rasy wiedząc, że w czasach, kiedy o reprodukcji decydowała natura, a nie człowiek, do stada przychodził silny samiec, krył suki i w ten sposób przekazywał swoje geny, a czy był to azjata, czy kaukaz....

A przypadki ingerencji człowieka, kiedy to dla wzmocnienia kośćca dodawano krwi np. bernardyna...

W chwili obecnej mamy do czynienia z nadprodukcją, spowodowaną oczywiście modą, która napędza koniunkturę. Szczenięta produkowane są masowo, bez chwili zastanowienia co do właściwego doboru pary hodowlanej.. Hodowcy mają po kilka miotów w roku, nie mają czasu na odpowiednie zajęcie się szczeniętami, które zamknięte w kojcach z matkami nie mają szans na właściwą socjalizację - ani z ludźmi, ani ze stadem.

Z tak wyprodukowanych osobników wyrastają lękliwe, często nadpobudliwe i przesadnie agresywne psy, a ich naiwni właściciele nie rozumieją, że ich kilkunastomiesięczny samiec ucieka na spacerze tylko dlatego, żre spotkał na swojej drodze zająca!!!! Psa trzeba godzinami szukać, a jego właściciel zastanawia się, jak to możliwe, że jego pies to przedstawiciel tej samej rasy, o której czytał miesiącami przed podjęciem decyzji o zakupie przyjaciela rodziny.

Z drugiej strony mania wielkości, urody, czyli postrzeganie azjaty wyłącznie poprzez pryzmat wystaw - im większy azjata, tym lepszy.

W ogłoszeniach czytamy prawie zawsze: "duże, mocne, wyrównane", w wystarczy spojrzeć jaki jest rozstrzał w każdym miocie, w każdej hodowli. A popyt rośnie. Nawet ojcowie rasy patrzą dziś na azjatę jak na towar - ma zaspokoić potrzeby klientów. A zabytkowe, użytkowe azjaty idą w zapomnienie.

Do naszego kraju szerokim strumieniem płyną piękne nowe linie. Rasa się cywilizuje, globalizuje... traci to, co w moim przekonaniu najważniejsze, unikalne - CHARAKTER! I przy tym w mojej hodowli będę się upierał - nie ma charakteru, nie ma azjaty! I tak samo ważne jest zdrowie (czyli odporność na kontuzje, na zmienne warunki klimatyczne i różnorodność diety) oraz to, aby pies zawsze pomagał człowiekowi, z wzajemnością oczywiście, czyli, żeby pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem była więź partnerska. Taka skuteczna komunikacja trwała od stuleci i nie wolno tego zatracać.

Kilka miesięcy temu zaprosiłem znajomego Rosjanina, którego ojciec, a potem on sam od lat sześćdziesiątych hodowali owczarki kaukazkie, na wystawę do Leszna, aby zobaczył współczesne kaukazy. Nie był on w stanie uwierzyć, że sędzia bez żadnego problemu "maca" dorosłemu psy jądra i "grzebie" w uzębieniu. W czasach, kiedy on wraz ze swoimi psami brał udział w wystawach samca trzymało dwóch silnych mężczyzn, żeby sędzia mógł się nachylić i na odległość obejrzeć zęby!!!

Co stało się z kaukazami przez te kilkadziesiąt lat? To samo co z azjatami.... Rasa straciła bardzo wiele ze swoich pierwotnych cech użytkowych, straciła czystość. I to jest główne zadanie, jakie sobie, jako hodowcy, postawiłem - nie poddawać się modzie. Z doskonałego materiału, jaki posiadam, hodować w typie, czyste azjaty.


Góra
góra strony <<< poprzednia strona <<< strona główna <<< kolejna strona >>>